Ceny wynajmu mieszkań w Polsce – absurdalnie wysokie

Ceny wynajmu mieszkań w Polsce – absurdalnie wysokie?

Pełna cena wynajmu średniej klasy kawalerki zaczyna się w Polsce od tysiąca złotych. Dwupokojowe to wydatek rzędu tysiąc pięćset złotych, dalej jest drożej. ceny zależą od lokalizacji, wielkości i stanu oraz wyposażenia. Czasami za stare mieszkanie w dobrej lokalizacji właściciele liczą sobie nawet dwa tysiące. W Zielonej Górze – mieście studenckim – nie da się wynająć mieszkania taniej niż za tysiąc złotych. Pokój w mieszkaniu studenckim to koszt około czterystu złotych, a i tak jest to mała klitka, a na mieszkaniu wegetuje parę osób. Trochę lepiej jest w okolicznych wsiach, można wynająć mieszkanie w domku za tysiąc złotych, ale w takim przypadku dochodzą koszty dojazdu. Dla małżeństwa, którego nie stać na zakup własnego mieszkania wynajęcie czegoś dwupokojowego to koszt jednej pensji. Absurdalna kwota. Osoby, które nie mają możliwości uzyskać kredytu mieszkaniowego płacą za wynajem tyle, że ledwo starcza im na życie. W Polsce brakuje mieszkań wynajmowanych przez firmy w normalnych cenach dla normalnych ludzi.

Dom – od podstaw czy rudera do remontu

Dom – od podstaw czy rudera do remontu?

Na rynku nieruchomości wystawionych jest do kupienia bardzo dużo domów poniemieckich. Są to na ogół budynki wymagające kapitalnego remontu – do wymiany jest wszystko od dachu po podłogi. Ściany często pękają, piwnica zalewana jest wodą. Do domów tego typu często przynależą szopy i budynki gospodarcze czasami w lepszym stanie niż główny budynek. W temacie ogrzewania mają piece kaflowe lub piec centralny. Dom pod miastem można kupić już za sto tysięcy, ale kolejne sto trzeba mieć w portfelu, ale z rudery zrobić mieszkanie nadające się do zamieszkania. Zaletą tych nieruchomości są duże tereny przylegające. Ogrody z drzewami owocowymi, piękne lokalizacje, które aż się proszą o kupno. Czy w takim razie nie lepiej kupić taką ruderę i zburzyć ją, aby postawić coś nowego? Niekoniecznie opłaca się to ze względu finansowym. Czy w takim razie nie lepiej kupić kawałek gruntu i postawić dom od podstaw. Mamy wtedy pewność, że nie będziemy go całe życie remontować, łatać i podnosić. Mamy pewność, że dom posłuży nam kilkanaście lat.

aufgeregte Frau schaut durch Fernglas

Upiorni sąsiedzi czyli nieudany zakup.

Jest kilka filmów opowiadających o młodym małżeństwie, któremu daje się kupić okazyjnie mieszkanie. Na ogół mieszkanie okazuje się koszmarem. Wprawdzie ma piękne podłogi, cudowną kuchnię wyposażonej we wszystko, o czym może marzyć nawet zawodowy kucharz. Ma widok z okna, który zapiera dech w piersi. Nowi właściciele gratulują sobie udanych zakupów i już kochają swoje nowe miejsce zamieszkania. Do czasu – sąsiedzi okazują się straszni. Muzyka po nocy, krzyki i przekleństwa przez całą noc. Ryk dziecka, którym nikt się nie interesuje. Hodowla szczurów, bo starsza pani okazuje się nałogowym zbieraczem wszelkiego rodzaju śmieci. Koszmarna wizja prawda? Niestety kupując mieszkanie nie mamy możliwości sprawdzić, jakich sąsiadów dostaniemy. Czasami są to pomocni, sympatyczni ludzie, z którymi życie jest nadzwyczaj przyjemne. Bywa, że są męczący, ale do przeżycia, w końcu dziecko kiedyś przestanie mieć kolki. Niestety zdarza się też, że sąsiedzi doprowadzają nas do rozpaczy. Jakie jest wyjście? Sprzedać mieszkanie kolejnym nieszczęśnikom.

Karaluchy na wynajmowanym mieszkaniu – sprawa najemcy czy właściciela

Karaluchy na wynajmowanym mieszkaniu – sprawa najemcy czy właściciela?

Zdarza się, że wynajmujemy świetne mieszkanie. Zwiedzamy je- idealne. Kuchnia w kafelkach, ze zmywarką. W pokojach nowa farba, panele na podłodze. Łazienka z dużą wanną. Marzenie każdego najemcy. Czynsz w normie, ani za duży za mały. Szczęśliwi podpisujemy umowę na rok. Wpłacamy kaucję. Wprowadzamy się, zatrudniając do pomocy wszystkich znajomych. W nocy leżymy w naszej czystej pościeli, ale jak to czasem bywa robimy się głodni. Idziemy do kuchni, a tam podłoga ucieka. Dosłownie. Roi się od obrzydliwych karaluchów. Z histerią czekamy świtu – dzwonimy do właściciela mieszkania i słyszymy, ze to nie jego problem. Czy faktycznie? Jakie mamy szanse na rezygnacje z umowy? Jakie na to, że uda nam się wywalczyć, że właściciel zajmie się drażliwym tematem? Wydajemy pieniądze na środki owadobójcze walcząc z wynajmującym i z karaluchami. I w obu przypadkach na ogół przegrywamy. I mamy trzy wyjścia – iść do sądu i walczyć o zwrot kosztów, wyprowadzić się lub polubić karaluchy.

Wynajem razem czy z kimś

Wynajem razem czy z kimś?

Studenci, którzy nie załapali się na mieszkanie w akademikach muszą dosyć wcześnie rozglądać się za mieszkaniem do wynajęcia. Oferta tylko z pozoru jest bogata. W rzeczywistości, aby wynająć coś ciekawego trzeba zacząć szukać wcześnie. I podjąć ważną decyzję – czy wynajmować samemu czy z kimś? Mieszkania pod wynajem są drogie, niewielu studentów stać na wynajęcie kawalerki samemu. Za to mieszkania trzy lub cztery pokojowe sprawiają, że trzeba dobrać sobie współlokatorów. Można też wynająć pokój licząc na łut szczęścia czyli na to, że pozostali lokatorzy będą nadawali się do współmieszkania. Mieszkanie z kimś ma swoje plusy – rachunki i obowiązki dzielą się na pół. Zawsze jest do kogo się odezwać. Można zawrzeć przyjaźnie na całe życie. Dla niezdecydowanych jest rozwiązanie – wynajęcie całego mieszkania na przykład trzypokojowego i podnajmowanie pozostałych pokoi. Daje to możliwość weryfikowania kto będzie z nami mieszkał, zawsze można wypowiedzieć umowę jeżeli wspólne mieszkanie nie będzie przyjemne.